Zimie już dziękuję!

Dziś nie będzie o doulowaniu, ciąży, karmieniu piersią czy innych przyjemnych, wspaniałych rzeczach. Rzecz będzie o otaczającej rzeczywistości, która ostatnio nie tyle nie nastraja pozytywnie, co wręcz dołuje.

Może komuś to nie przeszkadza, szanuję jego zdanie, ale ja mam dość białego syfu, który od pół roku, albo leci z nieba, albo leży na ziemi.

Mam dość:

  • mrozu i zimna
  • zakładania kilku par butów, wiązania kilku szalików, zakładania kilku czapek i kilku kurtek
  • pamiętania o kilkunastu rękawiczkach przed wyjściem z domu
  • podchodzenia z nadzieją do termometru i po chwili tracenia tej nadziei
  • siedzenia w domu z chorymi dziećmi
  • tłumaczenia po raz „dziesty”, że jeszcze nie można wyjść z domu w krótkich spodniach
  • patrzenia na ludzi, którzy kolejny miesiąc, co rano, tracą cenne kilkanaście minut snu, na odskrobanie swojego auta spod lodowej skorupy
  • wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z Sam Wiesz Jaką Porą Roku!

Odechciewa się zagniatania kruchego ciasta na mazurki, bo jak myślę o ich dekorowaniu to zamiast kwiatków i kurczaków widzę długie sople i śniegowe płatki. Odechciewa się planowania świątecznych pyszności, odechciewa się szykowania wiosennych sukienek, bo spod grubych zimowych kurtek i kozaków i tak nie będzie ich widać.

Pozostaje tylko wierzyć, że jaśnie panująca nam astronomiczna wiosna przyprowadzi również tą realną Panią W., że zachce się żyć, spacerować, z uśmiechem wyglądać za okno i patrzeć na termometr.

Tak, wierzę całą sobą, że za kilka dni ten biały syf zniknie na dobre, przynajmniej na pół roku, da od siebie odpocząć, a może nawet za sobą zatęsknić. A my przez ten czas odpoczniemy, wygrzejemy się, odsłonimy stopy, włosy, naładujemy witaminą D i przeżyjemy coś wspaniałego!
Kto wie, może będą to czyjeś piękne, święte narodziny, w których będę miała zaszczyt uczestniczyć? Sobie tego życzę, a Wam tego, czego najbardziej pragniecie!

P.s. Zimowa czapka mojego synka kilka dni temu zaczęła się pruć, kto wie może to pierwszy objaw wiosny? 😉

No i dziękuję mamie Kazika za inspirację!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook