Po monitoringu

W zeszłym miesiącu miałam możliwość zaangażowania się w Fundacji Rodzić po Ludzku, w bardzo ważny i potrzebny projekt „Na straży Standardów Opieki Okołoporodowej”.

Monitoring zakończony, 500 placówek przebadanych. Dokładny raport poznamy po wakacjach :)

podziekowaniaFRpLStrasznie to miłe, jak twoja praca jest doceniona!
Fantastycznie się pracowało, a to z pewnością nie koniec działań w Fundacji :)

Kiedy cesarskie cięcie

Cesarskie cięcie jest operacją mającą na celu narodzenia się dziecka, w przypadku, gdy życie jego lub/i matki  jest zagrożone. Zalecenie Światowa Organizacja Zdrowia mówi, że odsetek ciąż rozwiązywanych poprzez zabieg cesarskiego cięcia w żadnym kraju nie powinien przekraczać 15%. Rzeczywistość jest jednak inna, w wielu krajach (w tym w Polsce) odsetek ten jest przekroczony, czasem nawet dwukrotnie!

Ten zabieg chirurgiczny polega na rozcięciu powłok brzusznych, nacięciu macicy i wyjęciu dziecka. Zawsze odbywa się on w znieczuleniu, lub w narkozie (jeśli zabieg musi być wykonany w trybie natychmiastowym).

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne rekomenduje następujące wskazania do cięcia cesarskiego:
1. Wskazania pilne: nieprawidłowe ułożenie główki, nieprawidłowe płodu przy trwającej czynności skurczowej, dystocja szyjkowa, ciężki stan przedrzucawkowy, poród przedwczesny płodu, dla którego poród drogami natury stanowi poważne ryzyko uszkodzenia lub śmierci.
2. Wskazania naglące: częste epizody bradykardii, zaburzenia tętna przy nieefektywnej czynności skurczowej niezapewniającej prawidłowego postępu porodu, głęboka bradykardia płodu niereagująca na leczenie zachowawcze.
3. Wskazania natychmiastowe: wypadnięcie pępowiny, podejrzenie krwotoku wewnętrznego spowodowanego pęknięciem macicy, przedwczesne odklejenie łożyska, rzucawka, zaburzenia czynności serca dziecka.

Istnieją również schorzenia kardiologiczne, pulmonologiczne, ortopedyczne, okulistyczne, neurologiczne i psychiatryczne, które mogą uniemożliwić poród drogami natury.

Jednak nawet, gdy cięcie cesarskie jest koniecznie, warto zadbać, aby było ono dobrym przeżyciem dla mamy i dziecka. Poniższy film, odbiega niestety od realiów polskich, pozostaje tylko wierzyć, że już niedługo każde cesarskie cięcie będzie wyglądało przynajmniej tak dobrze, jak to.

A tutaj link do wersji z napisami polskimi:

http://www.amara.org/pl/videos/m4XCHc2R4DpN/info/the-natural-caesarean-a-woman-centred-technique/

 

Zimie już dziękuję!

Dziś nie będzie o doulowaniu, ciąży, karmieniu piersią czy innych przyjemnych, wspaniałych rzeczach. Rzecz będzie o otaczającej rzeczywistości, która ostatnio nie tyle nie nastraja pozytywnie, co wręcz dołuje.

Może komuś to nie przeszkadza, szanuję jego zdanie, ale ja mam dość białego syfu, który od pół roku, albo leci z nieba, albo leży na ziemi.

Mam dość:

  • mrozu i zimna
  • zakładania kilku par butów, wiązania kilku szalików, zakładania kilku czapek i kilku kurtek
  • pamiętania o kilkunastu rękawiczkach przed wyjściem z domu
  • podchodzenia z nadzieją do termometru i po chwili tracenia tej nadziei
  • siedzenia w domu z chorymi dziećmi
  • tłumaczenia po raz „dziesty”, że jeszcze nie można wyjść z domu w krótkich spodniach
  • patrzenia na ludzi, którzy kolejny miesiąc, co rano, tracą cenne kilkanaście minut snu, na odskrobanie swojego auta spod lodowej skorupy
  • wszystkiego, co ma jakikolwiek związek z Sam Wiesz Jaką Porą Roku!

Odechciewa się zagniatania kruchego ciasta na mazurki, bo jak myślę o ich dekorowaniu to zamiast kwiatków i kurczaków widzę długie sople i śniegowe płatki. Odechciewa się planowania świątecznych pyszności, odechciewa się szykowania wiosennych sukienek, bo spod grubych zimowych kurtek i kozaków i tak nie będzie ich widać.

Pozostaje tylko wierzyć, że jaśnie panująca nam astronomiczna wiosna przyprowadzi również tą realną Panią W., że zachce się żyć, spacerować, z uśmiechem wyglądać za okno i patrzeć na termometr.

Tak, wierzę całą sobą, że za kilka dni ten biały syf zniknie na dobre, przynajmniej na pół roku, da od siebie odpocząć, a może nawet za sobą zatęsknić. A my przez ten czas odpoczniemy, wygrzejemy się, odsłonimy stopy, włosy, naładujemy witaminą D i przeżyjemy coś wspaniałego!
Kto wie, może będą to czyjeś piękne, święte narodziny, w których będę miała zaszczyt uczestniczyć? Sobie tego życzę, a Wam tego, czego najbardziej pragniecie!

P.s. Zimowa czapka mojego synka kilka dni temu zaczęła się pruć, kto wie może to pierwszy objaw wiosny? 😉

No i dziękuję mamie Kazika za inspirację!

 

World Doula Week

Już w piątek zaczynamy świętować Międzynarodowy Tydzień Douli!

Z tej okazji doule ze Stowarzyszenia Doula w Polsce organizują pokazy filmu pt. „Doula!”. Warszawski pokaz poprowadzą trzy wspaniałe doule, a odbędzie się on
28 marca, szczegóły.

Zapraszam wszystkich prodoulowych oraz tych, którzy jeszcze nie przekonali się do instytucji douli.

Na każdego czeka duża dawka oksytocyny :)

 

 

 

 

Doulowo

Wejdę doulowo w ten Nowy Rok!

Znalazłam dziś taki obrazek w sieci, grafika rzeczywiście nie powala :), ale treść trafia w sedno. Dziś znów kilka słów o douli.

Powtórzę się, ale uwielbiam ten cytat:
„Gdyby doula była lekiem, nieetycznym byłoby nie podawanie go.” 

Doula to kobieta, która całym swoim sercem otacza kobietę w ciąży, rodzącą i młodą mamę w połogu. Służy jej swoją wiedzą, doświadczeniem i szeroko rozumianym wsparciem fizycznym i emocjonalnym. Swoje  dobre fluidy kieruje również w stronę partnera, męża, świeżo upieczonego taty. Podczas porodu dawanie wsparcia kobiecie rodzącej jest czymś najważniejszym i oczywistym, jednak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że wsparcia (choć innego niż mama) potrzebuje towarzyszący tata!

Doula rozumie co czujesz, słucha nawet wtedy gdy nic nie mówisz, odbiera sygnały płynące z ciała kobiety, pokazuje możliwości, wspiera wybory rodzącej, daje poczucie bezpieczeństwa, chroni Twoje potrzeby, pomaga odnaleźć ukryte pragnienia i siłę do ich urzeczywistnienia.

Życzę Wam i sobie na ten rok pięknych porodów, niektórzy z Was pewnie jeszcze nie wiedzą, że w tym roku narodzi się ich dziecko 😉
Cóż, mamy dopiero styczeń :)

Z najserdeczniejszymy myślami o Was!

j

Witajcie!

Pół roku temu pisałam o „ciążowym wysypie” wśród bliższych i dalszych znajomych :) W związku z tym, że w ostatnich miesiącach szczęśliwie przyszły na świat wspaniałe maluchy pragnę je gorąco przywitać!

Miłoszku, Polinezjo, Kaziu, Miu, Ignasiu, Helenko, Józiu, Wojtusiu, Zosiu, Kalinko, Jadwiniu, Kaziu, Zuzanko i Jeremiaszu!

Po pierwsze chciałam zauważyć, że macie przepiękne imiona, zachwycają mnie! Rodzice spisali się w tej kwestii na medal :) Ogromnie cieszy mnie to, że szczęśliwie przyszliście na świat, że Wasi rodzice przeżyli wzruszające chwile powitania Was na świecie!

Bądźcie szczęśliwymi maluchami, rośnijcie zdrowo, rozwijajcie się pięknie, poznawajcie świat i zawsze czujcie się kochani!

Michalinko, pamiętamy i zawsze będziemy o Tobie pamiętać, niech będzie Ci w niebie jak najpiękniej!

Refleksje z życia szpitalnego

W przeciągu ostatnich kilku miesięcy spędziłam w szpitalu kilka tygodni postanowiłam podzielić się z Wami moimi refleksjami na temat życia w szpitalu.

Dziś troszkę o życiu na Oddziale Położnictwa. Pierwsze co przychodzi mi na myśl to próba stworzenia typów mam :)
To tylko kilka przykładów, które można byłoby mnożyć w nieskończoność.

Mama Wie Wszystko to mama, która charakteryzuje się przede wszystkim bardzo wysokim poczuciem własnej wartości. O swoje dziecko troszczy się bardzo i ma pewność, że wie wszystko na jego temat. Jednak na tym nie koniec, Mama Wie Wszystko również na temat pracy i zachowań personelu medycznego. Każdy kontakt z położną lub lekarzem pediatrą jest okazją do udzielenia rady, jak dana osoba powinna badać, przewijać, pobierać krew lub podawać lek jej dziecku. Przebywanie w otoczeniu Mamy Wie Wszystko jest sytuacją dość krępującą i ćwiczącą nawet najbardziej „stalowe” nerwy. Mama Wie Wszystko bardzo kocha swoje dziecko, bardzo chce też wszystkim to udowodnić.

Mama Oksytocynowa to mama, której miłość do dziecka i troska o nie wylewa się się w sposób niekontrolowany. Najczęstszymi słowami wypowiadanymi przez nią w ciągu dnia są „moje najpiękniejsze, moje najkochańsze, skarbie mój najdroższy” itp. Mama oksytocynowa jest szczególnie wyczulona na odgłosy wydawane przez jej dziecko, każdy z nich stawia ją do pionu i odrywa od wykonywanej czynności. Nawet nie pamięta, kiedy ostatnio jadła ciepły posiłek… Wyjście do toalety wiąże się z ogromnym stresem i zabarwionym przerażeniem pytaniem do współlokatorki po powrocie do sali „Płakał(a)?” Mama Oksytocynowa bardzo kocha swoje dziecko, a ono z dnia na dzień rośnie w przekonaniu, że w jego życiu nie tylko karmienie jest na żądanie.

Mama Lubi Kawę to mama, która nie widzi potrzeby, aby wraz z narodzinami dziecka wprowadzać wielkie zmiany w swoje życie. Spędza więc dnie na robieniu tego, co robiła wcześniej. Wypalenie trzeciego czy piątego papieroska w szpitalnej toalecie, lub wypicie kolejnej kawy z automatu nie stanowi dla niej żadnego problemu. Karmienie piersią po pierwszej próbie przystawienia dziecka traktuje jak zbędny wymysł natury i z chęcią korzysta z proponowanych przez położne mieszanek mlecznych. Jeśli chodzi o kontakt werbalny, to ogranicza się on zwykle do „nie płacz, nie ruszaj się”. Mama Lubi Kawę z pewnością również bardzo kocha swoje dziecko, tylko może po prostu… okazuje to w inny sposób.

Mama Uświęcona to mama, którą spotkamy na Oddziale Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka. Codziennie spędza godziny wpatrując się w maleńkiego człowieka zamkniętego w ciepłym inkubatorze, który nierzadko walczy o życie. Jej maluszek podłączony jest do różnych urządzeń monitorujących funkcje życiowe. Mama Uświęcona bardzo kocha swoje dziecko, którego najczęściej nie może pogłaskać, pocałować, przytulić, nakarmić. Może tylko czekać, modlić się i wierzyć, że już niedługo ten mały człowiek wyzdrowieje, a ona przytuli swojego ukochanego malucha.

Mama Też Człowiek to mama, która egzystencję swojego dziecka traktuje na równi ze swoją. Karmi malucha, przewija go, troszczy się o jego stan, dowiaduje o wyniki badań, ale również myje się, je ciepłe posiłki, pije i znajduję czas na chwile relaksu. Mama Też Człowiek bardzo kocha swoje dziecko, ale nie zapomina o podtrzymywaniu swoich funkcji życiowych.

To tylko początek :) Może ktoś ma inne pomysły? Zachęcam! :)