Dieta mamy karmiącej

Karmisz piersią swojego malucha i nieustannie zastanawiasz się, co zjeść, żeby mu nie zaszkodzić, co zjeść, żeby było jak najzdrowiej, jak najlepiej dla młodego ssaka.
Czy jest jedna, ściśle określona cudowna dieta matki karmiącej, czy nie wystarczy zdrowy rozsądek i świeży, urozmaicony jadłospis?
Polecam bardzo ciekawy artykuł .

 

W oczekiwaniu

Mijają kolejne tygodnie ciąży, termin porodu zbliża się ogromnymi krokami, a Ty zastanawiasz się kiedy będzie TEN dzień? Niektóre mamy czekają z niepokojem, obawą o to jak będzie, inne z podniecenia nie mogą wręcz wysiedzieć w miejscu :) Niektórym zależy na tym, aby maluch posiedział jeszcze w brzuchu, inne oddałyby wszystko, żeby urodził się jak najszybciej w bezpiecznym terminie.

Możemy sobie chcieć, planować, chodzić po schodach, spacerować, oddawać się innym przyjemnościom, pić olej rycynowy, robić przysiady, ale to i tak nasz maluch da sygnał, że już znudziło mu się pływanie w macicy i właśnie wybiera się na świat. Dlatego porodu nie da się przewidzieć, zaplanować. To piękna i wielka tajemnica!

IMG_7280

Nawet, gdy na kontrolnym ktg usłyszycie,  „Proszę Pani, na zapisie nie ma skurczy, nie ma również rozwarcia, przez najbliższy tydzień nie powinno się nic dziać.” nie zdziwcie się, gdy następnego dnia poród sam się rozpocznie :)
Lekarze mogą coś prognozować, próbować przewidzieć, ale to dziecko – aktywny uczestnik porodu, decyduje o jego rozpoczęciu!

Są oczywiście sytuacje, które wymagają podjęcia decyzji za dziecko. Choroby mamy, sytuacje, gdy dłuższe przebywanie dziecka w macicy jest dla niego groźne zmuszają personel medyczny do podjęciu decyzji o indukcji porodu, bądź porodzie operacyjnym. Takie sytuacje stanowią na szczęście niewielki procent i większość dzieci może wybrać najlepszy dla siebie moment przyjścia na świat!

 

Prawa pacjenta

Dziś kilka słów o prawach pacjenta, bardzo istotnych również podczas porodu szpitalnego. Kobieta, która przyjeżdża do szpitala z rozpoczętą akcją porodową, mimo iż najczęściej jest zdrową osobą, staje się pacjentką szpitala. Z tego też względu ma ona pewne prawa i ma prawo domagać się ich respektowania.

Przedstawię je w kontekście kobiety w okresie okołoporodowym.

1. Prawo do poszanowania intymności i godności.
Pacjentka jest przede wszystkim kobietą, a nie przypadkiem medycznym. Personel ma obowiązek odnosić się do kobiety z szacunkiem, szanować jej indywidualne poczucie wstydu, wejść w strefę intymną kobiety wyłącznie za jej zgodą; powinien odnosić się do niej z życzliwością oraz cierpliwością. Pacjentka ma prawo przebywać z bliską sobie osobą.

2. Prawo do informacji
Dotyczy proponowanych leków i zabiegów mających być zastosowanymi zarówno wobec matki jak i dziecka. Informacja musi być pełna, przedstawiona zrozumiałym dla matki językiem, zawierać cel zabiegu oraz plusy i minusy jego zastosowania.

3. Prawo do wyrażania zgody na interwencje medyczne
Zgoda musi być wyrażona świadomie i swobodnie. Pacjent powinien mieć możliwość spokojnie podjąć decyzję. W zależności od wagi ingerencji wymagana jest zgoda ustna (przebicie pęcherza, podłączenie oksytocyny) lub pisemna (znieczulenie zewnątrzoponowe, cesarskie cięcie).

4. Prawo do dodatkowej opinii lub konsultacji
Każdy pacjent ma prawo do skonsultowania swojej sytuacji z innym lekarzem.

5. Prawo do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej przez bliską osobę
Okres okołoporodowy jest wyjątkowym wydarzeniem nie tylko w życiu kobiety, bliska osoba ma prawo również w nim uczestniczyć. Jest to prawo pacjentki, więc tylko ona może zdecydować o obecności lub zrezygnować z obecności osoby. To prawo dotyczy zarówno dnia jak i nocy!

6. Prawo do kontaktu z osobami bliskimi
W każdym szpitalu powinna być informacja o tym, w jakich godzinach możliwe są odwiedziny. Szpital powinien zapewnić kontakt pacjentki z bliskimi, aby równocześnie nie ograniczać prawa do intymności innych pacjentek.

7. Prawo do tajemnicy informacji
Powierzone przez pacjentkę informację powinny być przekazywane wyłącznie opiekującym się nią osobom oraz w takiej części, w jakiej jest to konieczne.

8. Prawo do dokumentacji medycznej
Każdy pacjent ma prawo do wglądu w dokumentację medyczną, którą personel szpitala ma obowiązek mu udostępnić. Pacjent nie musi podawać przyczyny wglądu.

Są szpitale, przychodnie, które przestrzegają praw pacjenta, są niestety i takie, które nie dbają o ich respektowanie. Dlatego Ty, ja, każdy pacjent musi walczyć o ich respektowanie! Walczmy o to, bo tylko my jesteśmy w stanie coś zmienić!

 

Aktywność fizyczna po porodzie

Niejedna mama po urodzeniu malucha narzeka na swój wygląd, martwią ją dodatkowe kilogramy, wystający brzuch, zwiotczałe mięśnie. Nie czas jednak narzekać, a rozpocząć regularne ćwiczenia ruchowe i odpowiednio zbilansować dietę.

W przypadku porodu fizjologicznego proste nieforsowne ćwiczenia można wykonywać już kilka godzin po narodzinach. Są to proste ćwiczenia oddechowe, połączone z ruchami głowy, rąk lub nóg. Ważne jest wyrobienie pewnych zdrowych nawyków, np. zachowanie prawidłowej postawy i stosowanie mini-ćwiczeń. Aktywność fizyczna zwalnia bowiem tempo starzenia się naszego organizmu. A która z Was nie chciałaby zachować młodego wyglądu, zdrowia i urody jak najdłużej?

Kilka propozycji na co dzień od prof. Wł. Fijałkowskiego

  1. Siedząc na krześle lub sofie włóż między kolana gumową piłeczkę i ugniataj ją, jednocześnie napinając mięśnie brzucha i krocza. Naprzemiennie napinanie i rozluźnianie mięśni, które szczególnie rozciągnęły się podczas ciąży i porodu, przywraca im sprawność i elastyczność.
  2. W pozycji siedzącej na krześle unieś zgięte nogi w górę i przechylaj kolana w prawo i w lewo. Ćwiczenie wzmacnia rozciągnięte mięśnie skośne brzucha.
  3. W pozycji leżącej na plecach połóż książkę na brzuchu i wykonuj energiczne oddechy przeponą. Przy wdechu unosimy brzuch w górę, przy wydechu mocno wciągamy z jednoczesnym napięciem pośladków. Ćwiczenie to pogłębia oddech i wzmacnia mięśnie brzucha i krocza.
  4. W pozycji leżącej na plecach unieść lekko nogę w górę. Wciągnij mocno i energicznie nogi na zmianę „do siebie”, napinając prawo i lewostronnie mięśnie brzucha. Ćwiczenie to wzmacnia mięśnie dna miednicy oraz więzadła, utrzymując macicę w prawidłowym ułożeniu.

 

Miłego i owocnego kształtowania sylwetki! :)

Najważniejsza chwila w życiu

Dziś kilka słów o pierwszym kontakcie mamy i noworodka. Pierwszy kontakt STS (z ang. skin to skin) „skóra do skóry” to ułożenie nagiego noworodka w chwilę po narodzinach, na nagim ciele jego mamy. Dziecko i mama nadal połączeni są pępowiną. Dziecko jest osuszane i otulane pieluszkami. Ocena w skali Apgar odbywa się w takim właśnie położeniu dziecka, wszystkie inne czynności i zabiegi nie ratujące życia powinny być wykonane po upływie przynajmniej 2 godzin. Noworodek po kilkunastu, kilkudziesięciu minutach rozpoczyna proces szukania brodawki mamy. Okazuje to ruchami głowy oraz ssaniem paluszków, piąstki. Bardzo pomocne są mu w tym zmysły wzroku, a przede wszystkim węchu.
Optymalną sytuacją dla noworodka jest taka, kiedy może on łagodnie przejść z macicy w ramiona swojej mamy, słysząc bicie jej serca, głos, czując jej ciepło. Taka sytuacja minimalizuje stres dziecka po przebytym porodzie.

„Bezpośrednio po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką „skóra do skóry”, który będzie trwał co najmniej dwie godziny (…). Należy też dokonać wstępnej oceny noworodka w skali Apgar. Ocena ta może być dokonana na brzuchu matki, o ile nie występują przeciwwskazania zdrowotne.”

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 września 2010

Zdrowy noworodek pozostawiony w kontakcie STS:

  • ma najlepsze warunki do prawidłowej termoregulacji
  • kolonizuje się z florą bakteryjną swojej mamy (a nie szpitalną!)
  • dzięki połknięciu pierwszych kropli siary otrzymuje żywe komórki, czynniki odpornościowe i skoncentrowane przeciwciała
  • doświadcza zminimalizowanego stresu
  • śpi dłużej i spokojniej
  • czuje się szczęśliwy i bezpieczny

Mama w kontakcie STS ze swoim nowonarodzonym dzieckiem:

  • w optymalny sposób rozpoczyna proces laktacji, co daje jasną drogę do długiego i efektywnego karmienia piersią
  • doświadcza szybszego obkurczania się macicy, co zmniejsza ilość utraconej krwi
  • buduje silne uczucie więzi z dzieckiem, co objawia się przez wpatrywanie się w nie, całowanie, głaskanie
  • czuje swoją sprawczość i samodzielność w opiece nad dzieckiem
  • odczuwa większą satysfakcję z porodu

Pierwsze chwile życia to wyjątkowe chwile zarówno dla noworodka jak i jego rodziców. One są i już nigdy więcej się nie powtórzą. Nie bez powodu zaczęto nazywać ten czas „Najważniejszą chwilą w życiu”. To czego najbardziej potrzebuje nowo narodzony człowiek, to zostać przytulonym, słyszeć znajome dźwięki, czyli głos mamy i bicie jej serca. Przebył przed chwilą trudną i nie rzadko długą drogę. Potrzebuje ukojenia, spokoju, poczucia się bezpiecznie.

Gorąco zachęcam, dajcie sobie i swoim dzieciom przeżyć jak najpiękniej tą najważniejszą chwilę w życiu! Przywitajcie się, poznajcie, przytulcie, powąchajcie, odpocznijcie, niech ten czas będzie tylko dla Was!

„Witaj Mamusiu! Nareszcie jestem!
Ten poród to było wielkie przeżycie i wysiłek nie tylko dla Ciebie, dla mnie również. Zmęczyła mnie ta droga, jest mi zimno, boję się tych ostrych świateł i obcych głosów. Bardzo Cię potrzebuję. Chcę poczuć się bezpiecznie. Chcę spokojnie poleżeć na Twoim ciepłym ciele, upewnić się, że wszystko jest w porządku. Chcę posłuchać bicia Twojego serca, poczuć Twój zapach, usłyszeć Twój głos. To jest to, co dobrze znam. Niech mnie nikt teraz nie myje, nie ubiera. Zważyć i zmierzyć można mnie później. Nie rozdzielajmy się nawet na krótką chwilkę. Czas taki jak ten, nie powtórzy się już nigdy. Przytul mnie, Mamo!”

Korzystałam z materiałów Fundacji Rodzić po Ludzku.

Śpię i jem

Córka moja ukochana jest już, jakby nie patrzeć, całkiem sporym niemowlakiem. Leci 10 miesiąc jej życia. W związku z czym mama, czyli ja, zaczęła pozwalać sobie na rzadkie, kilkugodzinne rozdzielenia z córką. Jako że córka jest dzieckiem piersiowym, zaśnięcie w towarzystwie taty lub babci, którzy piersi pełnych nie mają, stanowi zarówno dla nich jak i dla niej nie lada wyzwanie.

Mama wybywa na godzin kilka, a gdy wraca, córka (zachustowana z tatą lub leżąca w łóżeczku) śpi. Jednak mama po tych kilku godzinach bardzo potrzebuje córkę nakarmić!
Cóż więc zrobić? Wyjmuję śpiącą królewnę z chusty bądź z łóżeczka i przystawiam do piersi. Trochę łaskoczę po policzkach, po brodzie i po ok minucie słychać już miarowe przełykanie. Mija minut kilka i zmieniamy stronę. Powtarzamy czynności i po kilkunastu minutach szczęśliwa zostawiam opitego bąbla, oddając się innym przyjemnościom wieczornym.

Już niby tyle razy owe zdarzenie obserwowałam, a nadal mnie to zachwyca!
Że człowiek tak po prostu sobie śpi i je :)

Transfuzja

21 czerwca… Pierwsza transfuzja.

Noc była trudna, prawie bezsenna. Błyskawice nie opuszczały centrum Warszawy przez długi czas, a szyby w starych szpitalnych oknach stukały przerażająco.
O godz.6 słuchanie tętna, moja córeczka jest maleńka, trudno ją znaleźć, każda sekunda szukania jest coraz trudniejsza. Jest tętno.

Zastanawiam się ile jeszcze godzin czekania, 2-3? Im dłużej czekam tym mniej rozmawiam z dziewczynami. To czekanie jest takie trudne! Od północy nie mogę nic jeść ani pić. Czuję się coraz bardziej zdenerwowana.  W końcu po 10 przychodzi położna i mówi, że proszą nas na dół. Dziewczyny trzymają kciuki, piszę sms do F, jeszcze tylko różaniec do kieszeni i mogę iść. Choć „mogę” to nie najlepsze słowo. Idę, bo wiem, że muszę i nie istotne jest, że jestem przerażona jak nigdy wcześniej. Czekam na położną przy windzie, podchodzi koleżanka z sali „Julka, ale Ty blada jesteś… Będzie dobrze!” Nic nie mówię, próbuję się uśmiechnąć.

Zjeżdżamy windą, przy pracowni USG jak zwykle tłum ludzi. Nie czekam długo, po kilkunastu minutach zapraszają mnie. Wchodzę, witam się. Jest lekarz, który wczoraj robił USG, dziś będzie asystował. Czuję, że napięcie we mnie dochodzi do jakiejś granicy. Kładę się, próbuję powstrzymać łzy, ale po chwili już nie jestem w stanie. Wszyscy są bardzo wyrozumiali, spokojnie tłumaczą. Tak mi brakuje F, strasznie potrzebuję, żeby siedział tu, żebym mogła ściskać jego rękę!
Doktor najpierw sprawdza ułożenie maleńkiej, decyduje, że podadzą krew bezpośrednio do żyły w wątrobie. Pierwsze ukłucie – kurczę się z bólu. Lekarz mówi, że nie będzie mógł bezpiecznie wykonać zabiegu, jeśli będę się tak ruszać! „Dobra, kobieto, [myślę] weź się w garść, musisz być silniejsza!” Drugie ukłucie – podanie znieczulenia, czekamy, aż maleńka zaśnie. Ostatnie ukłucie – podanie krwi. Czuję jak igła przebija mój brzuch, chwila i przebija ciałko córeczki.  Strach, kiedy zapomina się nawet słowa modlitwy Ojcze nasz; napięcie i stres, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Po zabiegu, oglądamy kontrola serduszka – bije, wszystko wydaje się przebiec pomyślnie. Za tydzień spotykamy się na kolejnej transfuzji.

Człowiek ma w sobie siły, których nie jest świadomy. Znosi trudy, których wydaje się, że nie zniesie. Jeśli kocham, muszę walczyć o życie.